Posty

1, 2, 3, dużo

Lis: Idę jutro do fryzjera. Wiewiór: Kochanie, jak ty pięknie wyglądasz! Lis: eee... ja jutro idę do fryzjera... Wiewiór: Ale ja już ćwiczę!
Lis i Wiewiór są małżeństwem od 10 lat. Niby dużo, a jednak mało. Chciałabym dużo, dużo więcej.

Potęga prasy

Wiewiór ugiął się pod presją opinii publicznej i kupił foremkę w zajączki!
Pierwsze ciastki w weekend.


Foremka w zajączki

Drodzy Mężowie, Chłopcy i Konkubenci,  jeśli Wasza Partnerka jęczy w sklepie, żebyście jej kupili różową foremkę do ciastek w kształcie zajączków, to ja Wam dobrze radzę, kupcie jej tę foremkę! Te ciastka przecież dla Was będą. Nie bądźcie jak Wiewiór! Kupcie foremkę w zajączki!

Uderz w stół

Notka napisana pod wpływem Caviardage oraz Skoprion PandeMonia

KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.
KAŻDY.
Małgorzata Halber

Jeśli prawdą jest, że KAŻDY z nas ma te problemy, to jako cywilizacja leżymy. Bo nie tylko ŁADNY ma prawo do życia. Nie tylko ten, kto coś WIE, zasługuje na aprobatę. No i kto ma sądzić, czy DOBRZE SOBIE RADZIMY? My? Inni? Co lub kto ma być miarą naszej urody i sukcesu? Kolorowe gazetki pełne wyfotoszopowanych gąb i tyłków? Zdjęcia znajomych, którzy właśnie odwiedzili Tajlandię i machają do nas z grzbietu słonia? 
Banał? Pewnie, że banał. Ale konia z rzędem temu, kto nie spojrzy na siebie krytycznie oglądając się na takie obrazki. Pojęcia nie mam, czemu tak się dzieje.
Wiem za to, że każdy z nas zaczynał swoją drogę z innego miejsca - jedni mieli łatwiej na stracie, inni trudniej.  Dlatego tylko my sami wiemy, jak daleko zaszliśmy. Miarą sukcesu nie jest to, co inni o tym s…

Me, myself and piggies

Dziś jest taki smog, że choć mieszkam w zapchanej dzielnicy, nie widzę ani żywej duszy.
Samochód czasem się pojawi, żeby za chwilę zniknąć.
Jesteśmy tylko ja, Wiewiór i świniaki.

Jest nagroda, jest dobrze

Do tej pory pracowałam głównie z ludźmi starszymi ode mnie. Ewentualnie z rówieśnikami. Niedawno los pobłogosławił mnie młodszymi kolegami i zauważyłam, że dzieli nas przepaść w podejściu do pracy. U całej grupy młodziaków dostrzegam delikatnie mówiąc ... brak orientacji na target. Ciężko im wyjaśnić, że punktualność i regularne zaangażowanie w wykonywanie swoich obowiązków w pracy jest ważne. 
Rozmawiam sobie o tym zagadnieniu z Faraonową (młoda, ale ze starym etosem pracy). Lis sarkastycznie: To co ma zrobić szef takiego młodziaka? Grafik powiesić w biurze i buźki uśmiechnięte przyczepiać za każdym razem, gdy mu się pracownik nie spóźni? Faraonowa śmiertelnie poważnie: To świetny pomysł, żeby zmotywować.  Lis: Nie mówisz tego poważnie. To może jeszcze na koniec tygodnia, jak będą same ładne buźki, to w nagrodę na lody zabrać? Faraonowa: Na lody to może przesada, ale te buźki to świetny sygnał i forma motywacji. Lis: Może dla przedszkolaka. Przecież to upokarzające dla dorosłego czł…

Jak nam piszą

Popełniam błędy językowe. Niektóre celowo, bo je lubię. Ograniczam się jednak do gaworzenia wobec najbliższych. W sytuacjach oficjalnych zwracam uwagę na to, jak się wysławiam oraz jak robi to mój rozmówca. Wczoraj przeczytałam propozycję pracy. Może nawet ciekawą, ale osoba rekrutująca zrobiła tyle błędów w oficjalnej wiadomości, że... nie uważam, za stosowne, by na nią odpowiadać. W pierwszych czterech słowach znalazłam trzy błędy, a dalej było tylko gorzej. Jeśli poważna firma zatrudnia w dziale rekrutacji osoby, które nie szanują kandydata na tyle, by zerknąć do słownika, to... nie jest poważna firma.   Pamiętając, że język jest tworem żywym, przeklinając i mówiąc do bliskich "paczaj", gdy im coś pokazuję, nie mogę ścierpieć oficjalnego chamstwa językowego. Masz horom curke - nie pisz do mnie. Chcesz napisać "witam" - nie pisz do mnie, bo dla mnie to równoznaczne z wielkim neonem "nie szanuję cię". A jak mnie nie szanujesz, to nie mamy o czym rozmawi…