Posty

Natchnienia w życiu codziennym

Poranny autobus. Zapchany po dach. Rozmyślam sobie o ostatniej książce, którą czytałam - powieść o królowej Saby i Salomonie. Ładnie do siebie listy pisali. Jak to szło... połóż mnie jak pieczęć na swoim sercu...
W tym tej właśnie chwili z rozmyślań wyrwało mnie donośne pierdnięcie któregoś z pasażerów. Na tyle głośne, że huk silnika zagłuszyło.
To tyle, jeśli chodzi o natchnienia w życiu codziennym.

Przy tablicy

Dzień dobry,  ostatnio nie mogłam się zebrać do napisania, ale Adam mnie wywołał do tablicy. No, to lis obecny i melduje. Pamiętacie pewnie, że w ostatnich notkach nieco marudziłam na pracę - że nie satysfakcjonuje właściwie pod żadnym względem. Otóż od dwóch miesięcy pracuję nad zmianą. Jest to dość duży wysiłek... no dobra, tylko jem, śpię i pracuję, ale jest szansa, że za kilka tygodni będę w nowym miejscu. Jest też szansa, że w nowym miejscu nie będę marudzić.  Żeby dodać wiśnię do tego tortu w przyszłym tygodniu muszę powtórzyć markery. Kto doświadczył, wie z czym to się wiąże. Kto nie doświadczył - oby nigdy nie musiał się dowiadywać.  Ściskam Was, Ludziki, którzy tu wciąż zaglądacie. Już niedługo wrócę. Cmok.

M... jak przemoc

Tam, gdzie pracuję, mobbing jest całkiem częstym zjawiskiem. Firma nie umie sobie z tym radzić - przymyka oko, bagatelizuje... komu nie w smak, odejdzie, inny się wyrobi, oficjalnych reakcji nie widziałam.
Mnie to też dotknęło. Nawet kilka razy i z różnych stron. Radziłam sobie raz lepiej, raz gorzej. Kiedyś wybuchnęłam i publicznie porządnie nawrzeszczałam na kogoś, kto mnie tak traktował. Głupie? Pewnie, że głupie. Niedojrzałe. Nieodpowiedzialne. Ale zadziałało. Od tamtej pory prześladowca unika mnie jak diabeł święconej wody. Znalazł nowe ofiary, zaraz po tym jak doniósł na mnie wszędzie, gdzie się dało donieść. Czego to nas uczy, drogie dzieci? Że przemoc popłaca. Że szacunku dostaniesz dokładnie tyle, ile wymusisz. Pierdolić taką naukę. Obserwuję właśnie młodą dziewczynę, która stawia pierwsze kroki w pracy i dostała się "pod ostrzał". Płacze codziennie. Zagadałam, bo mi się serce kroiło na jej widok. Próbuję ją podtrzymać na duchu. Odejdzie? Zostanie jędzą? Są jakieś …

Wytrych komunikacyjny

Wiewiór rzadko daje się wciągnąć w rozmowę o pojęciach abstrakcyjnych. Jest skupiony na wartościach materialnych. Czasem to wada, a czasem zaleta. Niemniej zdziwło mnie, że Wiewiór dał się wciągnąć w rozmowę o języku. Żeby było materialnie, rozmawialiśmy o naszych ulubionych słowach w języku polskim. Moim ulubionym słowem jest dupa ze względu na ilość znaczeń i emocji, jakie może w sobie pomieścić. Coś może być do dupy - czyli złe, ale znowóż niezła dupa to komplement, choć niewyszukany. Dupa może być seksualna i niewinnie infantylna - czego tylko mówca zapragnie. Wiewiór uznał, że najlepszym słowem w języku polskim jest kurwa. Uzasadnienie: jak za kimś wrzaśniesz drzwi kurwa! to nie musisz już tłumaczyć całym zdaniem, że koleś ma zamknąć drzwi i że myślisz o nim same złe rzeczy, bo się nie umie zachować. Na dodatek od razu dajesz mu do zrozumienia, że robi ci przykrość swoją postawą. To wszystko w dwóch słowach.
O mało się nie popłakałam ze śmiechu. Jeśli macie swoje ulubione słowa,…

Wszystko jest na sprzedaż

Lis nakrzyczał na Wiewióra.
Niefajnie.
Wiedziony wyrzutami sumienia Lis przeprosił i wręczył Wiewiórowi babeczkę bananową w ramach zadośćuczynienia.
Wiewiór - Wiesz... jak chcesz, to możesz częściej na mnie krzyczeć...

Zdolności specjalne w CV

Właśnie zepsułam wiadro mopując podłogę.