Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2015

Kiepski przystanek

Wychowałam się z myślą, że niezależnie od tego jak trudna będzie ścieżka, to doprowadzi mnie w dobre miejsce. Zupełnie niedawno odkryłam, że zdarza się wpaść w sytuację, z której każde wyjście jest złe. Na razie nie wierzę, że to kiepski przystanek na drodze do dobrego miejsca, ale może kiedyś... Dziś znów kiepski przystanek na drodze.  Nie wymyślono chyba jeszcze leku na bezradność wobec choroby bliskiego człowieka. I jakoś nie umiem w tym znaleźć sensu.

Miłość niejedno ma imię

Kolega Zasadniczy mówi o optymalizacji szczęścia.
Lis - Ty to zamiast serca masz tabelkę excela.
Zasadniczy - Masz tam swoją kolumnę.


To było jedno z najpiękniejszych wyznań, jakie słyszałam.

Wartownik potrzebny od zaraz

Harper Lee napisała "Zabić drozda" i dostała za nią nagrodę Pulitzera (oraz kilka innych). Z tego jest znana. Znacznie mniej osób wie, że napisała też "Idź, postaw wartownika", który opisuje dalsze losy Atticusa Fincha i jego córki Jean Louise. W "Zabić drozda" Jean jest kilkuletnią dziewczynką i to jej oczami poznajemy świat. W drugiej części Jean jest już dorosłą kobietą. A Atticus nie jest już kryształowy.
O czym jest książka "Idź, postaw wartownika"? O sumieniu. O historii Stanów Zjednoczonych oraz o mechanizmach historycznych świata. O miłości. O zaufaniu. O ludzkich charakterach. O rodzinie. O społeczeństwie. O różnych kulturach. O cywilizacji. O marzeniach. O domu. Chyba łatwiej powiedzieć o czym ta książka nie jest.
Dla mnie jest ważna ze względu na jeden wniosek Jean Louise - że nie wolno przywierać swoim sumieniem do sumienia drugiego człowieka. Nie można ze sobą dwóch sumień utożsamiać. To, że dla jednej osoby coś jest niepojęte, nie…

Zawleczka

Wyobrażacie sobie, co by się musiało stać w waszej głowie, abyście założyli pas szahida? Co musielibyście stracić? A może czegoś tak bardzo wam brak, że za cień obetnicy gotowi byście byli do utopienia całego świata we krwi? We własnej krwi? Tak po prostu któregoś ranka można się obudzić z pomysłem - a, rozpierdolę se jakieś miasto i siebie przy okazji?
Wydaje mi się, że trzeba być strasznie nieszczęśliwym i pozbawionym nadziei. Trzeba widzieć w innych ludziach tylko przedmioty. Trzeba było samemu poczuć się przedmiotem.
Ogromnie mi szkoda wszystkich ofiar terroryzmu. Także tych, którzy wyciągają zawleczkę granatu. Dla mnie to też są ofiary. Zbrodniarze i ofiary w jednej osobie.

Kotlet biało-czerwony

Młodzi narodowcy drą się w moim mieście, że wolą kotleta. Mam bardzo pozytywny stosunek do kotleta, ale żeby zaraz o tym krzyczeć na moście? Żeby race odpalać? Żeby ozdabiać to flagą państwową? Ciekawe co by na to powiedzieli Marszałek z Kasztanką...
Lubię patriotyzm nowoczesny. Taki, który polega na płaceniu podatków i dbaniu o swoją okolicę. Wybór polskich produktów, dbanie o środowisko, przestrzeganie prawa, troska o wspólną własność i szacunek dla innych - to jest dla mnie patriotyzm. Taką patriotką jestem. Mój kraj nie potrzebuje krzykaczy z zakrytymi twarzami tylko uczciwej pracy. A po uczciwej pracy może być kotlet.

historia pewnej sałatki

lis zrobił sałatkę warzywną i postawił miskę pełną sałatki na stole w czas obiadu. lis - wiewiór, spróbuj sałatki. jak ci smakuje ? wiewiór spróbował, skrzywił się - taka sobie. trudno się mówi, nie pasuje, to nie pasuje. lis sobie nałożył troszkę, ogląda się, a tu miski brak. wiewiór zamiast sobie nałożyć troszkę, sprzątnął całą miskę i radośnie wsuwa. lis - jak śmiesz obrażać moją sałatkę z gębą pełną tejże? mów, że jest zajebista, ale już!

prawie jak BOR

wiewiór - od czego ja cię mam?
lis - żebym cię broniła przed tygrysami.
wiewiór - tygrysami? jakimi tygrysami?
lis - takimi w paski. zaatakował cię kiedyś tygrys?
wiewiór - nie.
lis - widzisz jaka jestem skuteczna?

zakłócenia na linii

lets go, wiewiór! - powiedział lis.
leć z gołą wiewiórą! - usłyszał wiewiór.

non serviam

nie byłam na grobach. nie rozdawałam dzieciom cukierków.
jest mi właściwie obojętne, którego święta nie obchodzę.
non serviam.

jedna łapka bardziej

od jakiegoś czasu lis ma jedną łapkę bardziej. więc poszedł lis do lekarza. lekarz obejrzał, wypisał recepty (ja-pierdziu-jakie-drogie!).
lis - a czemu się takie robi? pani lekarz - a wie pani, niedawno były prowadzone bardzo ciekawe badania na temat tego schorzenia. dopiero co przeczytałam o tym artykuł. lis - zatem dlaczego? pani lekarz - nie wiadomo. lis -.-
w tej sytuacji ojojanie nad łapką przyjmuję od 6 do 22 w dni powszednie i od 9 do 22 w weekendy. tam, gdzie nauka nie sięga, trzeba jej pomóc.