Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2016

Wzorek dla szatana

Wiecie, co oznaczają tatuaże? Czasem nic. Czasem bunt. Czasem towarzyszą rytuałowi przejścia z jednego etapu życia w inny. Czasem wyrażają wiarę w kogoś lub coś. Czasem oznaczają przynależność do grupy. Czasem są tylko estetyczną ozdobą, a czasem talizmanem. Ile tatuaży, tyle znaczeń i sensów. Raz jest wzniośle i poważnie, raz banalnie - każdemu wedle potrzeb.
Tymczasem
Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach uważa, że to grzech. Samookaleczenie otwierające nasze ciała na złego ducha.  Ciekawe, czy twórca tej interpretacji powtórzyłby swój wywód np. Maorysowi? Maoryski tatuaż zwykle towarzyszył przejściu z dzieciństwa w wiek dorosły, mówił o przodkach, plemieniu, pozycji, a nawet wykonywanym zawodzie. Było w nim coś świętego, uroczystego i pięknego. Przez lata Maorys dopełniał tatuaż swoim życiem. 
Ileż trzeba mieć w sobie pychy, by cudzą świętość nazwać grzechem?

Podryw z klasą

W środku nocy obudził mnie obcy mężczyzna twierdząc, że jestem piękna. To nie był mój mąż. Nie doceniłam.

Po prostu chciał poruchać.

Moje miasto, a w nim...

Warszawa, poranek. Dreptam sobie ulicą Chmielną popijając kawę. Słoneczko. Nieduży ruch. Pięknie.
- Proszę pani! - woła za mną bezdomny. Myślę, że chce drobnych, czy coś, a on...
- Dobre to picie? - pyta.
- Niezłe.
- To super! - facet pokazuje mi uniesione kciuki i odchodzi ciesząc się jak kosmita do kapusty.

Refleksja pościelowa

Zaczynasz się starzeć dopiero wtedy, kiedy rozwieszasz na balkonie kołdrę i nie masz ochoty pod nią wymościć sobie bazy.

Z dziennika urlopowicza, już sama nie wiem która część

Chodź do kina, mówił. Będzie fajnie, mówił. No to poszłam do kina. Przez pół seansu węszyłam smród stóp, które niewychowany widz wyjął z obuwia i wyciągnął powyżej swojej głowy!
Czy ktoś w tej sytuacji zwróci mi koszt biletu?

50 twarzy małżeństwa

Czasem wydaje Ci się, że kogoś znasz. Długie lata wspólnych przeżyć. Wiesz, jaką kawę pije i którą ręką trzyma widelec. Wiesz na kogo głosuje, jakie czyta książki. Wiesz, w co się bawił w dzieciństwie. A może nawet bawiliście się razem. Zdaje Ci się, że wiesz, z kim masz do czynienia.
A potem się dowiadujesz, że Twój Ktoś oglądał potajemnie Twilight.
Wiewiór oglądał potajemnie Twilight. Co jeszcze? Może zastanę go jak stęka pod kołdrą czytając 50 twarzy Greya???

Trudna książka

Szału nie ma, jest rak - rozmowa ks. Jana Kaczkowskiego z Katarzyną Jabłońską
Nie umiem ocenić tej książki. Szukam wiedzy o raku. Nie tyle stricte medycznej ile psychologicznej, duchowej, etycznej. Chcę się dowiedzieć, jak sobie radzić z chorobą, jak rozmawiać z chorym i tego się nie dowiedziałam, choć dostałam wgląd w persektywę jednego chorego i niezwykłego człowieka.
Mam dużo sympatii i szacunku do księdza Jana. Za odwagę i wielką wrażliwość. Jednocześnie nie ma we mnie zgody na wiele jego słów, choć sposób, w jaki uzasadnia swoją postawę robi na mnie ogromne wrażenie. W świecie banalnych pytań i uproszczonych odpowiedzi on był wielkim myślicielem. Za każdym jego słowem widać było wielki wysiłek intelektualny i duchowy. To nie był facet, który trzymał sumienie w sejfie zaszyfrowanym dogmatami. On myślał. Samodzielnie. Chwała mu za to. Uczył lekarzy rozmów z pacjentami. Dyrektorował puckiemu hospicjum.
Pewnie trzech żyć by mi zabrakło, by zrobić tyle, ile on zdołał w ciągu swojego k…

Z dziennika urlopowicza część 7 - ofiary mody

U fryzjera, pan (50+) i młoda fryzjerka.
Pan (50+) - Pani wie, moda to zaskakujące zjawisko. Wraca! Wszystko wraca. Teraz się nosi dokładnie to, co było modne 30 lat temu. Widziała pani, że znów jest modne u mężczyzn noszenie skarpetek do sandałów? Młodej fryzjerce drgnęły nożyczki.

Z dziennika urlopowicza część 6 - problemy na urlopie

W autobusie, rozmowa dwóch kobiet. - Wiesz, moja mama teraz jest w szpitalu. Bardzo się o nią martwię, nic nie może jeść, karmią ją dożylnie, bo nic nie może utrzymać w żołądku. Co zjadła, to zwymiotowała. Nawet teraz jak nie je, to wymiotuje żółcią. Chcesz cukierka?

W domu, Lis i Wiewiór. Lis słucha najpiękniejszej, lisim zdaniem, opery Pucciniego - Turandot. Nessun dorma w wykonaniu Pavarottiego. Finał. Lis wstrzymuje dech. *DZYNIU DZYNIU DZYNIU* Wiewiór zaczął mieszać herbatę waląc łyżką, jakby dzwonił w Licheniu na podniesienie.

Wiecie, co łączy te sytuacje? Brak wyczucia!

Zwierz

Spojrzał na mnie tylko raz i już wiedziałam, że jest mój. A właściwie, że ja jestem jego. Miał wtedy 6 tygodni i mieścił mi się w dłoni. Nie planowałam wtedy zakupu nowej świnki. Ogólnie nie planowałam żadnego zakupu. Raczej adopcję.  Ale on stał w świńskim akwarium w sklepie zoologicznym i patrzył dokładnie na mnie. Chciał mnie. W ciągu 10 minut już leciałam z nim do domu.
Był najmniejszy w stadzie, a mimo to był samcem alfa. Miał charakter, jakby był co najmniej niedźwiedziem. Nazywaliśmy go pomiotem szatana, małym Lucyferkiem. 
Dziś rano od nas odszedł. Po sześciu latach zarządzania świniami i ludzkimi podajnikami na jedzenie.
Nie umiem sobie znaleźć miejsca...

Z dziennika urlopowicza część 5

Lis wrócił z wakacji. Bilans wakacji lisa: skręcona noga, rozbita warga i dużo dobrych wspomnień.

Z dziennika urlopowicza część 4 - Babunia

Jedziemy pociągiem znad morza. Obok nas troje bardzo niegrzecznych dzieci, matka, która ma wszystko w dupie i nie reaguje na żadne dziecięce wybryki oraz babcia wielkości słonia.
Kilkuletni chłopcy biją się zabawkami, rysują po sobie flamastrami, rzucają w siebie jedzeniem i nagle ogromna babcia strzela starszego chłopca prosto w twarz. Dziecko miało jakieś 6 lat.
Zbaraniałam. Przesunęłam się w fotelu i czuwam. Jeśli jeszcze raz podniesie rękę, to zdążę doskoczyć i złapię ją za rękaw. Nie uderzyła więcej.
Ile waży 6-latek? 20kg? Babcia miała spokojnie ponad 130kg. Mogłaby go jednym ciosem rozpłaszczyć. Jest też od niego starsza jakieś pół wieku. Mogłaby mu też wyjaśnić, jak się trzeba zachować. Matka czytała gazetę...
Za 15 lat on zdzieli babcię, że się kobieta kapciami nakryje. Tego go nauczyła. Matka będzie czytać gazetę.

Urlopowicz chudnie

- 9 kg! Podejrzewam, że ganianie za pokemonami ma w tym swój udział :D

Sezon ogórkowy między cyckami

Mamy ostatnio w mediach do wyboru Światowe Dni Młodzieży, Trybunał Konstytucyjny, albo wojnę o cycki i karmienie w miejscu publicznym. A za tym wielką dyskusję o obyczajności i estetyce. Hmm... dlaczego nikt nie mówi o estetyce niedomytego obywatela w brudnej odzieży, który wypełnia aromatami poranny autobus, tylko akurat cyc jest nieestetyczny? Szczanie w bramie nie budzi emocji, a karmienie dziecka tak... dziwne. Jednak po natężeniu komentarzy na "nie" dochodzę do wniosku, że mamy do czynienia ze społeczeństwem estetów.
A ja? Lubię jak to, co intymne, jest intymne. Bez kibiców. Tylko czy zaraz mam się domagać, żeby wszyscy wokół kierowali się tym samym?

Z dziennika urlopowicza część 3

Weź urlop.
Idź na fajny (i drogi!) manicure.
...
Zacznij szorować łazienkę.
Tak bardzo ja.

Z dziennika urlopowicza część 2 - Dylematy najżyciowsze

Obmyślam nowy tatuaż. Bliskie mi są Muminki. Trafia do mnie ich przekaz o ważnych życiowych sprawach. Fajny byłby mały Muminek na nodze. Złośliwi znajomi doradzają Małą Mi. Że niby bardziej do mnie pasuje.
Lubię też mroczne klimaty z powieści T. Harrisa oraz filmów na nich opartych. Zatem Hannibal Lecter. Maska. Jeleń. Ćma. Napis "Eat the rude" w kształcie bransoletki na przegubie dłoni.
Jak to pogodzić? Chyba tylko napisem "Mama Muminka smakuje jak szynka".