Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2016

Bądź człowiek, daj liścia

Zostałam dziś w domu sama ze świniami.
Wiewiór wraca z pracy.
- Co dziś robiliście? - pyta od progu.
- Bawiliśmy się w "mama, daj liścia".
- I kto wygrał??

Kto ma świnie, ten wie, że człowiek nie ma szans w tej grze :D

Bomba między nogami

Niedziela. Zjadłam śniadanie, dopijam kawę. Świniaki najadły się i śpią. Jest tak spokojnie. Sianko czasem zaszeleści, za oknem cicho mruczą samochody. Mam wygodne, ciepłe ubranie. Wiewiór obok sobie gra. Fajny obrazek, prawda?
Zanim nie zacznę czytać wiadomości z kraju. Zanim nie wystawię nosa na świat. Jestem kobietą. A dla mojego państwa to oznacza nie osobę, tylko reproduktorkę. Worek na dzieci. Istotę, która nie ma prawa samodzielnie decydować o swojej przyszłości i rozmnażaniu. Niewolnictwo? Dehumanizacja? A może tylko hipokryzja? Jak dam dupy, jestem szmatą. Jak nie dam - cnotką niewydymką. Zechcę kontrolować swoją płodność - jestem ździrą - państwo już zadbało, abym nie mogła kupić bez recepty żadnego środka antykoncepcyjnego poza prezerwatywą. Gdy ciąża zagrozi mojemu zdrowiu, nikt mi nie pomoże. Gdy sama sobie pomogę - będę morderczynią. Zaczynam postrzegać moją kobiecość jako ciężar i potencjalne zagrożenie dla mojego życia, bo grupa uzurpatorów obmyśla plan, jak kobiecość…

Packa, świnia i kanapa

Jak się za bardzo hałasuje packą na muchy, to potem trzeba wyciągać świnkę morską zza kanapy.
Taką naukę dziś życie dało Wiewiórowi.

Dla niewtajemniczonych: świnie bardzo nie lubią halasów, dziwnych dźwięków i nagłych ruchów.

Kawa z lekami na kaszel

Dopadła mnie dziś myśl, że z wiekiem coraz trudniej się ze mną przyjaźnić. Mam coraz ostrzejsze krawędzie.  Coraz twardszą substancję. Pewnie jestem dobrym materiałem na fundament.  Ale do ornamentu się nie nadaję.  I nawet nie chcę się nadawać.

Pragmatyzm level expert

Czasem tracę przytomność. Czasem w pracy. Zbadane, poznane, przywykłam. Nie przejmuję się. Reakcje otoczenia bywają różne - od skrajnej obojetności po panikę. Wczoraj była lekka panika. Półprzytomna tłumaczę, że nie umieram, za chwilę mi przejdzie i ogólnie proszę o spokój, zostaję w pracy, nie jadę ani do domu, ani na pogotowie. - Taaak? - pyta koleżanka - dobra, to następnym razem cię po prostu odsuniemy, żebyś nie utrudniała dojścia do drukarki.

N jak nienawiść

Od kiedy ogarniam pamięcią świat, chuligani byli w Warszawie zawsze. Słynne pytanie "masz jakiś problem" wróżyło ... ehem... wpierdol.  Oraz obowiazkowe rozstanie z telefonem komórkowym. Z telefonem kiedyś musiałam się rozstać, ale wpierdolu udalo mi się uniknąć. Warszawskie chulgaństwo było chamskie, nijakie, głupie. Bardziej niż strach, budziło politowanie. Łysy gość w brudnym dresie. Głośny, napity. Czasem coś obrzygał, czasem coś rozwalił. Tyle miał z życia, ile ukradł i wydał na piwo. To raczej smutny obraz. 
Dziś to wygląda zupełnie inaczej. Dziś profesor oberwie w tramwaju za rozmowę po niemiecku przy milczącej aprobacie społeczeństwa. Starszy pan w banku odmówi współpracy z dziewczyną noszącą gwiazdę Dawida. Brunetka w długiej kolorowej spódnicy nie dostanie odpowiedzi na swoje pytanie o drogę, bo tak jakoś...nie wygląda na naszą. Ormianina ktoś wyrzuci z metra. Mężczyzna o ciemnej skórze zostanie wyproszony z restauracji, bo... dzieci się boją uchodźców.
Nienawiść …

Poksy

Poranny autobus, gram w pokemony. Obok mnie stają dwaj chłopcy ok 5-6 lat oraz ich mama. - Mama, patrz pani gra w pokemony!!! Gram dalej, choć zapuszczają mi żurawia bezczelnie. - Mama, patrz, pani ma już 21 level!!! Poker face. Gram dalej. Łapię Drowzee (pokemon z nochalem jak tapir). - Podkręcaj!!! - wrzasnął rozemocjonowany chłopiec.
Cały autobus dziwnie na nas patrzył.
Dla niewtajemniczonych - za złapanie pokemona rzutem podkręconym są dodatkowe punkty, wiedział co mówi :D

Wiedza pogłębiona

Mama, tata, chłopiec ok 7 lat. Chłopiec: Mama, ilu jest ludzi na świecie? Mama: Jakieś 10 tysięcy. Tata: ?!?
Cisza...
I tak nam rosną eksperci.