Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2016

Ważne rzeczy się dzieją

Rozmowa z Rodzicami. Nie robisz tego, nie robisz tamtego, oczekiwaliśmy, że... - usłyszał Lis. Nie żyję po to, żeby spełniać czyjekolwiek oczekiwania. - powiedział Lis. Zapadła CISZA. Przepraszam. - powiedział Rodzic. Zrozumiał.

Romantyczność level expert

Lis poczuł się źle w pracy. Wrócił taksówką do domu. Zatroskany Wiewiór pomaga wysiąść z samochodu i odzywa się w te słowa:
- Potrzebujesz czegoś, najdroższa? Rzygnąć w krzaki?
Romans mojego życia wciąż trwa!

Jeden rzeczownik abstrakcyjny

Widzieliście hejt na Natalię Przybysz? Widzieliście. Trudno było nie zobaczyć. Powoli przestaję się zastanawiać nad źródłami hejtu - zamiast patrzeć jak ciele na malowane wrota i dumać nad kondycją społeczeństwa, staram się przeciwdziałać. Jak mogę. Wokół siebie.
Kobieta usunęła ciążę. Czy to ważne, co ja na ten temat myślę? Ani trochę. Przymiotniki zostawiam dla siebie.  Dla niej mam jeden rzeczownik abstrakcyjny: szacunek
Szanuję jej decyzję. Wierzę, że miała prawo ją podjąć. Nigdy nie żyłam jej życiem, więc nie ma sensu mówić, co ja bym zrobiła. I nie mówię. Mówię za to, że szanuję.  Ją.  Jej wybór.  Jej odwagę, żeby o tym powiedzieć.
Może też coś powiecie? Tu można

Definicje nie mają sensu

Moja Mama uważa się za wroga tatuaży. Długo mnie próbowała zniechęcić, gdy dowiedziała się o moim zamiarze. Wczoraj stanęła wpatrzona w moje odsłonięte plecy, wodziła palcami po liniach.  Zachwycona. Nadal wróg tatuażu. Tylko zachwycony.

Obiad niedzielny

- Wiewiórze, umyj garnek. Potrzebuję do ugotowania kaszy. - powiedział Lis.

10 min później.
- Wiewiór, garnek na kaszę umyj.

15 min później.
- Garnek umyj!

10 min później.
- Wiewiór, nie ma garnka, nie będzie obiadu. Jazda zmywać.

10 min później.
Wiewiór wstał.
- Chciałaś, żebym coś zrobił?

&#@%&@ - to co powiedział Lis nie nadaje się do powtórzenia szerszej widowni.

Winko

Napił się lis winka do obiadu. Dobre winko. Zaszumiało. Zrobiło się błogo. W tym rozkosznym stanie lis ruszył... szorować łazienkę.

Uwiązana do komórki

Stoję w korku, deszcz, zimno, autobus zapakowany po dach, ledwie się ruszyć można. Telefon mi dzwoni. Dokonuję cudów ekwilibrystyki, żeby go wyjąć. Zerkam. "Na twojej trasie są dziś korki!" - poinformował radośnie telefon.

Tatuś wie lepiej

Chłopiec lat ok 10, tata, metro. Tata: Masz od kogo uzupełnić zeszyt? Chłopiec: Mam. Tata: Od kogo pożyczyłeś? Chłopiec: Od Jaśka. Tata: Od Jaśka? Przecież on w tym zeszycie takie same głupoty wypisuje jak i ty. Pożyczaj od kogoś mądrzejszego! Od Mateusza pożycz! Z nim mógłbyś się kolegować. Nikt Cię nie zdołuje tak, jak własna rodzina. Nikt.

Poezja jesienna

Październik,
zimno,
mokro.
Widziałam miziatości cień.
Sweter.
Koniec wiersza

Jak poderwać okupanta

Mój wróg, moja miłość - Hanka Zach To pierwsza niemitologiczna książka o życiu okupowanej Warszawy, jaka wpadła mi w ręce. Pamiętnik nastolatki. O życiu nie wie nic. O wojnie niewiele. Martwi się, że pada deszcz i nie będzie wycieczki. Interesują ją chłopcy. Piękni niemieccy chłopcy w ładnych mundurach, grzeczni, zabawni, nadskakujący ładnej dziewczynie. Hania ma powodzenie. Biega z randki na randkę. Najchętniej z lotnikami. Udaje Niemkę, bo zna język. Nosi pierścionek ze swastyką, choć nie jest nazistką. Pewnie nawet nie wie, co to znaczy. Wie tylko, że czasem jakiś Helmut albo Walter nie przyjdzie na randkę, bo pojechał na front. Żadnego z nich nie kocha. Ci chłopcy służą do zapewnienia rozrywki. Czasem do naprawienia roweru.

Nie tak o czasach wojny nam mówiono, prawda?. Moja Babcia, warszawianka od pokoleń, do dziś się wzdryga jak słyszy język niemiecki. W jej opowieściach wojennych są łapanki, powstanie, strach, głód i cierpienie. Żadnych ciastek z ładnymi oficerami, …

ZŁO w kusym ubranku

W internetach jest wszystko. Niby to wiemy, a jednak ciągle można wpaść na coś, co naprawdę mocno zaskakuje. Ja wpadłam na Przewodnik dla rodzin chrześcijańskich po świecie filmu. Nie wiem, jakim cudem tam trafiłam i ... mnie trafiło. 
Stronka z recenzjami filmów - dobre mają gwiazdki, złe mają czaszki. Jeden z moich ulubionych filmów, Vabank, zarobił dwie czachy. Za ciepły stosunek do świata kryminalistów i przekroczenie uprawnień. Albowiem zemsta należy do Pana, a nie do Henryka Kwinty.  Coś mnie uszczypnęło w mózg. To się dzieje naprawdę? Pogodna komedia jest wrogiem warości chrześcijańskich za rozprzestrzenianie "fałszywych doktyryn"? Obejrzałam ten film wiele razy. Nigdzie żadnej doktyryny nie widziałam i to mnie nawet cieszyło, bo ja się od doktryn trzymam z daleka. Każda wydaje mi się podejrzana.
Harry Potter jest wyraźnie niebezpieczny albo dwuznaczny - jedna czacha. Dexter - trzy czachy. Ha! Skoro seryjny morderca załuguje tylko na trzy czachy, to kto zasłużył na os…