Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Teatrum

Mama. Tata. Chłopiec. Dziewczynka. I szynszyla. U weterynarza.
Pobranie krwi gryzoniowi nie jest proste. Naczynia krwionośne są drobniutkie, a jak się gryzoń zestresuje, to jeszcze się zamykają i nic nie poleci.  Więc pobiera weterynarz. Mama trzyma. Szynszyla gryzie. Chłopiec biega od ściany do ściany, bije siostrę, rzuca cukierkami, tarza się po podłodze. Dziewczynka nie wytrzymuje, wchodzi do gabinetu. - Mama! On mówi, że mnie kopnie w jaja! Przez otwarte drzwi wbiega z korytarza przestarszony hałasem pies. Szynszyla zwiewa. - Łap szynszylę! - wrzeszczy Mama odgradzając ją od psa. - To ja poczekam w samochodzie - mówi Tata.
Ogłupiały Lis siedzi na korytarzu zasłaniając własnym ciałem świnię morską i gapi się na owo teatrum. Chcecie spróbować wyciągnąć wnioski?

Darth Lis

Wiewiór: Ty jesteś zupełnie jak Darth Vader!
Lis: Ty mnie właśnie porównałeś do Vadera? Wiesz co ja o tym myślę?
Wiewiór: Że to słoooodkieee.
Lis: Jep.

Kto komu zajumał urodziny

To ważne dla ludzi z półkuli północnej, kiedy zaczyna przybywać światła. W takich chwilach lubią się rodzić bogowie, herosi i prorocy. Mitra, Kriszna, Dionizos, Ozyrys, Zaratustra, Chrystus, nawet Prometeusz. Ten ostatni miał wykraść bogom ogień, by dać go ludziom - chyba nie ma odpowiedniejszej i bardziej symbolicznej daty na urodziny takiego gościa.
Niedawno do grona krączących ze Słońcem Niezwyciężonym (Sol Invictus) dołączyła babcia rewolucji koreańskiej - Kim Dzong Suk, żona Kim Ir Sena. Europejczycy za Amerykanami twierdzą, że tak Korea chce zakryć chrześcijaństwo.  Zamiast urodzin Chrystusa, urodziny babci. KCNA rzuca skąpe informacje o składaniu kwiatów przed popiersiem, a kulturoznawcy ostrzą zęby na interpretacjach. Nie powiem, sama chętnie czytam artykuły w stylu "komu chrześcijanie zajumali choinkę" - czasem wyłapuję w nich smaczki, które mi umknęły w czasie studiów.  Jednak to, co mnie naprawdę ciekawi, to przyszłość. Czyje urodziny świat będzie celebrował za …

Valar morghulis in 2016

David Bowie, Alan Rickman, Prince, Andrzej Wajda, Leonard Cohen, Chór Aleksandrowa, George Michael. Dobra, wiem, wszyscy kiedyś umrą, ale czemu wszyscy na raz? 
Czemu ludzi ziejących nienawiścią do tego, co inne, jest więcej niż myślących, otwartych i współczujących? Tak nagle w 2016?  Rok Trumpów wszelkiej maści na całym świecie.  Rok rozpędzonych ciężarówek taranujących na deptakach i jarmarkach.  Rok przepełnionych łodzi w drodze po nadzieję. W prywatnym życiu też bywało lepiej - ten, co obiecywał kochać, ożenił się z inną, lekarz powiedział to, czego nikt z nas nigdy nie chciałby od lekarza usłyszeć, a brutalna finansowa rzeczywistość nieco przycisnęła do podłogi.
Nie lubię czarnowidztwa, ale jakoś mi dziś optymizmu nie staje.

Wczuć się w rolę

Choruję z Grą o tron. 
Wciąga.

Spoiler alert
.
.
.
.
.
.
.

Sezon V, Ellaria Sand truje Myrcellę. Myrcella krwawi z nosa, a potem osuwa się malowniczo w ramiona ojca by dokonać żywota.
Lisu poszła krew z nosa zaraz po tej scenie. Nie było malowniczo, choć kolorowo.

Jeśli jeszcze raz obejrzę, jak jara się flota Stannisa, to nigdy nie pozbędę się gorączki.

W czasie choroby należy oglądać Dzieci z Bullerbyn. Dla własnego zdrowia.

Jesteś wege - nie czytaj

Stan na dziś:
zdrowych Lisów - 0 sztuk
chorych Wiewiórów - 1 sztuka
sponiewierany drób na obiad - 1 sztuka


- Wiewiór, wstaw kaczkę do pieca - powiedział bezmyślnie Lis.
Lis nie powiedział, że kaczka nie jest pusta w środku.
Wiewiór nie zajrzał.

Także, tak.
Masterchef jest naszym przeznaczeniem.

Pętla

Kiedy ogłoszono stan wojenny miałam 5 miesięcy. Moi rodzice nie byli ani partyjni, ani solidarnościowi. Oboje mieli pracę, wystaną miesiącami meblościankę i właściwie nic więcej. Jak musieli się bać trzymając małe dziecko, gdy w niedzielę nie było Teleranka? Czy będzie czym nakarmić dzieciaka? Czy będzie strzelane? Czy będzie praca? A może wejdzie "bratnia armia" z "pomocą"?
Leżę, gorączkuję i półprzytomnie zerkam na jakieś strzępki informacji.  Więc znów jest grudzień. Wydarzenia wymykają mi się. Zmęczony mózg nie bardzo radzi sobie z oddzieleniem rzeczywistości od sennych majaczeń. W ch.. z Telerankiem. Czy to możliwe? Czy można tak bardzo się cofnąć? Jestem dorosła. Nominalnie. Zapadam się w sen. Zapadam się w czasie.
Te same słowa. Te same emocje. Wróg. Wichrzyciel. Naród. Wolność.
Czas nie płynie. Czas się zapętla.

Zupka

Lis chory.

Dobry Wiewiór ugotował Lisu rosół. Tylko warzywek nie umył porządnie. Więc zjadł Lis rosół, wypluł piasek i żyje się dalej.

Logika ze stali hartowanej podejście drugie

Rozchorowałam się. Wszystko mnie boli. Nawet cebulki włosów.  Powinnam iść do lekarza.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni, widziałam już tylu lekarzy, że jeśli spojrzę na jeszcze jednego, to zwymiotuję. 
Nie zachorowałabym, gdybym się nie włóczyła po lekarzach - podpowiada lisi instynkt.

Logika ze stali hartowanej

Głowa mnie dziś boli.
Tabletka nie pomogła.
To kupiłam sobie bluzkę.

Modlitwa dla ateisty

Swoją modlitwę ofiarowały mi katoliczka i luteranka. Eklektyczna czarownica dała mi amulet.
Jestem ateistką z dużą dozą poszanowania dla wszelkich wyznań, kultów i kultur. Kiedyś słyszałam od katolików deklaracje, że będą się za mnie modlić - żebym nie żyła w grzechu, nawróciła się oraz ... zapałała nienawiścią do wszystkiego, co inne - podobnie jak modlący. Brzydziłam się takimi modlitwami. Jeśli słuchali ich dobrzy bogowie, podejrzewam, że też się brzydzili, bo jad aż kapał.
Te modlitwy są inne. Wrażliwe kobiety różnych wyznań proszą swoje siły wyższe, by miały mnie w swojej opiece. Dlatego dziękuję za każdą modlitwę, a amulet mam przy sobie. Nie myślę o tym, czy ich rytuały poruszą nieba. Poruszyły mnie, a to ateistce wystarczy. Są dowodem ogromnego serca, jakie dla mnie mają. Czy można chcieć więcej?

Eine kleine prosiątko po polu gelaufen

Sowa kombinuje jak uczyć 3-letnie dziecko języka niemieckiego. Bajki, wierszyki, piosenki itd. - Po co chcesz uczyć takiego maluszka? - zapytuje Lis. - Żeby moje koty mogły godnie żyć.

Nie wiem jak wy, ale ja popieram motywację. Wiele już rzeczy zrobiłam po to, by świnie morskie miały dostatni żywot. Teraz maluch będzie powtarzał ich bin ich, du bist du, a koty będą czerpać profity :)

Przychodnia w strefie mroku

Badania laboratoryjne, poranek. Na korytarzu gromada emerytów, a między nimi miota się jak Szarik w czołgu (jej własne słowa) jedyna kumata pielęgniarka. Reszta czeka, bo nie wie, co robić. Pacjenci wzywani są do gabinetu na badania według trudnej do zrozumienia reguły, co budzi niechęć zwłaszcza emerytów. Badania są przeprowadzane są przy otwartych drzwiach - cały korytarz patrzy, kto się akurat wykrwawia do fiolki, a kto ma EKG. Pani pielęgniarka zakłada jednorazowe rękawiczki, bierze strzykawkę i nagle... wyciera sobie wierzchem dłoni nos. Nie zmieniła rękawiczek. Pobrała pacjentce krew przez osmarkaną rękawiczkę. Cały korytarz patrzył. Jakby tego było mało, miała bardzo dużo biżuterii na rękach. W czasie mojego pobrania dzyndzle z bransoletek pukały w strzykawkę. Znów cały korytarz patrzył. W połowie mojego badania wszedł do gabinetu emeryt i oznajmił radośnie całemu światu: PRZYSZŁEM ODDAĆ MOCZ. Odruchowo spojrzałam na podłogę, czy już nie zaczął oddawać. Pielęgniarka powiedział…

W drodze do Narni

Czasem jest taki dzień, że ma się ochotę okręcić kocykiem i schować w szafie przed całym światem. U mnie dziś jest taki dzień.

Bezczelna prowokacja

Kupił Lis kalendarz adwentowy.
24 okienka.
24 czekoladki.
- Miejmy to za sobą. - powiedział Lis i wciągnął wszystkie.

Każdy, kto zna Lisa, wie, że lisy nie jedzą na raz całej tabliczki czekolady, bo wystarczy kawałek. Kalendarz adwentowy jest wyjątkiem. Kalendarz adwentowy prowokuje.