Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

"Głupota, jak powiada Pyron, w niczym nie jest gorsza od mądrości i w niczym się od niej nie różni"

Limuzyny rządowe parkują na miejscach dla osób niepełnosprawnych.
Lis i Kot komentują.

Kot - Ja to nawet rozumiem. Głupota to też niepełnosprawność.
Lis - Może i masz rację, ale nie dają za to nalepek na samochód, bo wtedy by wszyscy parkowali na "kopertach".
Kot - Wszyscy??
Lis - Kto by nie był głupi, to by udawał, żeby mieć dobre miejsce.

na ryj!

Poranny autobus. Spore zagęszczenie gimnazjalistów na jeden metr kwadratowy. Zwłaszcza dziewcząt. Wymalowanych, z tipsami, w oparach lakieru do włosów wokół misternie trefionych fryzur. O szkole rozmawiają. Że im na matematyce nieskończoność wyszła na plusie zamiast na minusie. Nudaa... Odpływam do mojego wewnętrznego świata. Wyrywa mnie z niego zmiana tematu rozmowy. Czasem człowiek się czegoś nauczy słuchając innych. Otóż ja się nauczyłam, że zrobić sobie selfie na leżąco jest trudno. Bo "telefon spada na ryj".

Geografia jest przeciwko mnie

Moje buty przebywają w Krakowie.
Piękne miasto.

Problem w tym, że ja chwilowo przebywam w Warszawie.

Słowa, słowa, słowa

Pewna Dobra Wróżka powiedziała mi wczoraj "bądź sobą, bądź taka, jaka jesteś, to wystarczy". W jej przypadku to nie puste hasło, bo ona zna mnie dość dobrze i powiedziała to po latach obserwacji moich postaw życiowych.
Pierwszy raz w życiu coś takiego usłyszałam. 
Do tej pory otaczały mnie hasła zrób to, zrób tamto, bądź taka, bądź inna, zadzwoń, powiedz, ukłoń się, pocałuj. Problem ze mną polega na tym, że zrobię to i tamto, jeśli w to wierzę. Zadzwonię, jeśli chcę usłyszeć głos, pocałuję, jeśli naprawdę lubię. Czasem nie lubię, nie odwzajemniam, nie pocałuję. Nie zagram w teatrzyku. Przeważnie słyszę wtedy całą masę epitetów. Jaka jestem. O ironio, ja nikomu nie mówię, jaki jest. Nawet reżyserom teatrzyków. 
Dlatego słowa Dobrej Wróżki zapisałam i schowałam sobie bardzo głęboko. Przydadzą mi się. Macie takie słowa, które zabraliście ze sobą? Podzielicie się?

Mała Czarownica

Mała Czarownica ma pięć lat i jest córką mojej koleżanki. Swoją niezwykłą postawą zapracowała na przydomek, ale dziś nie o tym, czemu Czarownica jest Czarownicą. Dziś o obrazkach. 
Ja i Czarownica uwielbiamy tatuaże. Ja prawdziwe, ona naklejkowe (jak jej zabraknie naklejanych, to się wypaćka flamastrem). Ponieważ doceniam jej małą, artystyczną duszyczkę, kupiłam jej zestaw tatuaży dla dzieci. Jej mama była mi wdzięczna, bo znacznie łatwiej zmyć z dziecka naklejkę niż flamaster, jednak kategorycznie zabroniła mi pokazywać Czarownicy moje tatuaże. "Bo będzie chciała takie same". Nawet mówić nie wolno. Zatem Czarownica nie wie, że mamy podobne zainteresowania. Więc kombinuje.
Czarownica - Mama, dlaczego ta pani dała mi tyle tatuaży? Mama Czarownicy - Nie wiem. A jak ty myślisz? Czarownica - Ja wiem! Musi bardzo mnie lubić!

Zdrowia, szczęścia, pomyślności...

Myślałam, że życzenia w pracy są zwykle sztywne i raczej nie wychodzą poza ogólnie przyjęte schematy. Czasem jednak przychodzi refleksja, że pracuję w dziwnej firmie. Solenizant został... pociągnięty za uszy. W ramach życzeń. Tylko nie mówcie, że u Was też. Lubię myśleć, że moja firma jest dziwna, a inne są normalne.

Trudne tematy

Lis i Kot podejmują trudne tematy. Np. rozmawiamy sobie o tym, czy lepiej mieć wytatuowanego penisa na szyi, czy szyję na penisie.
- Co za piękna rozmowa. - zachwyca się Kot. - Rozmawiamy jak filolodzy - zauważył Lis. - Znamy słowa i nie zawahamy się ich użyć!

Dla Diabła, Jagi i wszystkich spragnionych ciepła :)

Obraz
To prędki baranek zaimprowizowany w środowisku biurowym na potrzeby wytęsknionych koleżanek. Buziak dla Was.

Wełna na śniegu

Dziś Lis na gościnnych występach u Małgosi.
O tu!
Bo śnieg.
A poezja jest wszędzie!

Jak to z człowieka wyłazi...

- Wiewiór, co chciałbyś zjeść na ostatni posiłek przed egzekucją? - wypalił Lis bez kontekstu.
- E... nie wiem, a ty?
- Chyba nic. Z pełnym żołądkiem nie mogłabym się skupić na właściwym przeżywaniu wydarzenia. - powiedział Lis.

W tym momencie przyszła mi do głowy złota myśl Ronalda Weasleya - She needs to sort out her priorities.

Rozterka paramedyczna

Czy tylko ja potrafię się skaleczyć przy zakładaniu sobie opatrunku?
Takie myśli mnie nachodzą, gdy zmieniam plastry.

Ślady na skórze

Chciałam, to mam.


dobrym słowem

Ludzie mnie nie komplementują. Nikt mi nie powie, że coś dobrze zrobiłam, albo ładnie wyglądam. Za to usłyszę: - ojej, ty wcale nie jesteś gruba! - piszesz po łacinie jak jezuita! - pani jest monumentalna jak kolumna dorycka! (true story!)
Dziś usłyszałam, że wyglądam jak Elżbieta Dzikowska. To jest dla mnie prawdziwy komplement, bo bardzo cenię panią Dzikowską :) Niemniej autorce tej pochwały chodziło o to, że znów ogoliłam głowę. Hmm...

Psychika ceramiki użykowej

- Wiewiór, chodź, kupimy nową miskę za tę, którą stłukłeś. - zagaja Lis. - Wcale jej nie stłukłem, sama się zbiła! - Dobrze, sama się zbiła. To była depresyjna miska ze skłonnościami samobójczymi. Chodź, kupimy nową miskę. Bez zaburzeń psychicznych i skłonności do autodestrukcji.

Na granicy gramatyki i sensu życia

Chrupek jest już wiekową świnką. Swoje widział. Ma dystans. Do siebie i do świata.
Opowiedziałam mu o tym, że ludzie się nienawidzą i robią sobie straszne rzeczy. Chrupek popatrzył na mnie nieco zamglonym wzrokiem, ale zrozumiał. Czasem mam wrażenie, że on już zagląda tymi oczami do innego świata. Widzi coś, czego ja nie widzę, bo ja jeszcze patrzę na świat materialny. On mieszka na granicy światów, ale wyszedł do mnie. Zapytał, co przyniosłam z zakupów. Taki mały, ale już bardzo dojrzały świniak wie, że czasem można tylko zapytać o zakupy...
Zastanawiacie się jak świnia pyta o zakupy? Podnosi głowę i mówi "burk?". Wtedy trzeba pokazać, że w siatce jest np ogórek. Gramatyka pomaga w konwersacji, ale przecież nie jest niezbędna. 
A spróbujcie komuś opowiedzieć jak umiera zagazowane sarinem dziecko. Dlaczego umiera. Żebyście znali tysiąc języków - nie dacie rady się wysłowić. 
Świnia morska to wie, dlatego pyta o zakupy.

o Wiewiórę 2

Czepiam się Wiewióra, że nie pamięta jak mamy położone kable w łazience, że do dentysty nie może trafić, że ogólnie ciapa. A on mi tak: Ja nie zwracam uwagi na rzeczy nieważne. Ja zwracam uwagę na rzeczy ważne, np. moje małżeństwo jest dla mnie ważne.
Przestałam się czepiać.

o Wiewiórę!

Odczuwam przymus życia. Długo i w dobrym zdrowiu.

Wiewiór zapisał się telefonicznie do dentysty.
Nie zauważył, że zapisał się do lekarza w innym mieście, niż to, w którym udał się na wizytę.
Muszę żyć. Ktoś musi dbać o tę Wiewiórę!

Przedawkować codzienność

Wczoraj zamachowiec samobójca wysadził się w metrze w Petersburgu.
Dziś w Syrii cywile zostali zaatakowani sarinem.

To dość trudno zrozumieć.
Chyba, że się rozejrzymy, jak wokół nas ludzie się nienawidzą.
Tylko trotylu nie mają.

Uroczystość zasadnicza

20 lat temu uchwalono Konstytucję RP.
To było wielkie coś.
Nie spadło z nieba.
Było owocem ogromnej pracy.

Miałam lat naście i jeszcze nie mogłam zagłosować w referendum, choć bardzo chciałam. Byłam wtedy dumna z mojego kraju. Czy dziś młodzi ludzie, którzy urodzili się w świecie porządku konstytucyjnego, umieją sobie wyobrazić, że kiedyś go nie było? Że prawem była wola silniejszego? Gdy chodziłam do szkoły, bardzo oszczędnie uczono dzieci o historii najnowszej. Żeby ją rozumieć, trzeba było przyglądać się programom informacyjnym, czytać gazety, samemu wyciągać wnioski. Starsi niechętnie odpowiadali na pytania. 
Dziś nie było żadnych państwowych uroczystości.

Za tydzień uroczystości państwowe będą upamiętniać katastrofę smoleńską.



na dole

Od kilku dni Lis ma doła.
Myśli o zmianie pracy.

Niestety dół podpowiada, że zmiana pracy nic nie da.