Chińczycy trzymają się mocno

Myślę, że opieka nad starszą, niedołężną osobą jest najtrudniejszym zadaniem, jakiego można się podjąć. Niszczy psychicznie. Od blisko trzech lat poświęcam pewien kawałek mojego życia na opiekę. Gdyby nie pielęgniarki i rodzina, gdybym była z tym sama - jestem pewna, że już dawno dostalabym pierdolca. 

Oprócz "zwykłych" trudów opieki dochodzą bonusy w postaci zmasowanego ataku na mój styl życia i moje wybory. Dlaczego taka jesteś, czemu robisz to, a nie tamto, jesteś podła, jak możesz mnie tak traktować itd. Jasne, jestem podła, bo gotuję, sprzątam, pomagam, całe rano spędzam, by ugotować ulubione danie mojej podopiecznej, szukam jej ulubionych książek, ale nie żyję według jej wskazówek, więc jestem podła. 

Sowa mi kiedyś powiedziała, że to gadanie Chińczyka. A ja przecież słowa po chińsku nie rozumiem, więc ani tego słuchać, ani odpowiadać, a tym bardziej się przejmować. Mądra Sowa, nie? Kilka godzin dziś powtarzałam sobie, że to, czego się dziś nasłuchałam, to po chińsku było.

P.S. Jeśli czyta mnie ktoś z Chin, to przepraszam :)

Komentarze

  1. Jedyne wyjście, to nie rozumieć. Wtedy nie słuchasz, a już na pewno nie bierzesz do siebie, w myślach można powtarzać łacińskie słówka, o! ... mnie też różnie nazywają, a jednak trzeba wiedzieć, że nikomu do tego, by nas oceniać i mówić, jak żyć.
    Trzymaj się dzielnie, rób swoje... po prostu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś Wielka Sowa. Nie rozmawiamy często, ale wiele Twoich słów mi towarzyszy od lat. Jestem Ci za nie ogromnie wdzięczna. Cmokas

      Usuń
  2. I miej tę przyjemność, i nie rozumiej, mało tego, naucz się szybko wygumkowywać te gadki, by do nich nie wracać i przypadkiem sobie nie tłumaczyć. Przytulam i dobre myśli jak zwykle ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauka gumkowania zajmuje całe wieki. Zwłaszcza jeśli dorastało się w "chińskim" klimacie.

      Usuń
  3. Oj, jaka cudowna rada! Muszę zapamiętać!
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Sowa ma bardzo celne spostrzeżenia.

      Usuń
  4. Jak najbardziej po chinsku to bylo.
    No i to jest taki przypadek, ze nie warto sie uczyc jezyków obcych. Lepiej nie.
    Tule Liska i sily zycze, duuuuzo sily.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszną rzeczą jest wiedza, gdy nie służy wiedzącemu. Coś takiego podobno napisał Homer. Jeśli umiał pisać. I jeśli to naprawdę był Homer. Bo może ktoś inny. Ale napisane zostało. Po grecku. A ja się nauczyłam greki, żeby przeczytać to zdanie.
      Dzięki za tulanie.

      Usuń
  5. Nie jestem z gatunku tych, którzy tak mówią, tym razem jednak zrobię wyjątek: a nie mówiłem, że Lis ma serce wielkie i piękne? Mówiłem i nawet powiem jeszcze raz. A gadania po chińsku nie ma potrzeby tłumaczyć - to tylko frustracja i to nie Lisia. Siły życzę Agnieszko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, bo się rozpłaczę! Dziękuję za dobre słowa. Są dla mnie ważne. Ogólnie słowa są dla mnie ważne, w końcu jestem filologiem. Fajnie jest wiedzieć, że ktoś widzi we mnie coś dobrego, kiedy ja sama mam wątpliwości.

      Usuń
  6. Ludzie mówią - "nie bierz tego do siebie"- a ja biorę (roztrząsam, zastanawiam się dlaczego, i czym sobie na to zasłużyłam) , mimo, że wiem, że to po chińsku. Cierpliwości życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz. Sama od lat trenuję nie-branie-do-siebie. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej. Dzięki za dobre słowo.

      Usuń
  7. Chciałabym coś napisać, ale nie wiem jak. :). Niech będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Miłość w czasie postkultury

Uprałam

[*]